ZEGNAJ LATO NA ROK-SZKODA LATA!
wtorek, 30 września 2014
ZEGNAJ LATO NA ROK.
Koniec września.Za nami wspaniale lato.Często wracamy jeszcze do wspomnień o nim.Lato piękne słońcem i zielenią, wspaniały czas wakacji i wypoczynku.Szczególny urok nadaje mu niesamowita letnia przyroda a szczególnie ta za miastem.Coraz bardziej będziemy tęsknić do tych letnich, pięknych i zielonych chwil ale tak to już jest.Wszystko przemija.Żegnaj lato na rok...
wtorek, 23 września 2014
RODZINNE JUBILEUSZE.
Ostatni miesiąc lata jest takim miesiącem, który obdarzony jest w jubileusze rodzinne.Zaczyna się urodzinami mojego kuzyna Krzysztofa a kończy się urodzinami drugiego, Ireneusza.W tym roku odwiedziliśmy obu ich podczas wakacyjnego wędrowania.Bardzo sobie cenię takie rodzinne spotkania.Jest zawsze czas na wspominki i życzenia.Tak wiele za nami i jeszcze trochę przed nami.Dobre takie okazje.
Przy okazji odwiedziłem przepiękne okolice Ziemi Chełmińskiej, którą tak pięknie wspominam z mojego dzieciństwa.
To są nie tylko moje wspomnienia ale nasze, moich kuzynów rownież.
To takie połączenie wakacyjnego wypoczynku z odrobiną przesympatycznych wspomnień sprzed ponad pół wieku.
A te krajobrazy, malownicze miejsca to radość dla ducha.Jakże ja lubię ten nastrój melancholii połączonej z nutką wspomnień.
Dobrze jest mieć takie przeżycia
Ten miesiąc to rownież okres jubileuszu mojej kuzynki Izabeli i mojej żony.I znowu okazja do spotkań, życzeń i wspomnień.Moja kuzynka jest drugą po mnie, najstarszą żyjącą postacią rodzinną.Kwiatki i życzenia towarzyszyły tym urodzinom.
Moja żona bardzo lubi kwiaty.Dostała je z życzeniami.Sporo ich było.Dumą jej są jednak przepiękne kwiatowe kompozycje naszego balkonu.Ten balkon jest ozdobą naszego osiedla.
Przepięknie kwitną całe lato, praktycznie do pierwszych przymrozków.
To duża radość mieć taki balkon.
Tak jest co roku.
W tym okresie urodziny ma rownież córka kuzyna, Ania.To nowa pani na rodzinnych włościach. Kończy właśnie budowe swojego nowego domu.Widzieliśmy go, bardzo ładny.Życzymy szybkiego ukończenia budowy i radosnego wprowadzenia się.Mamy zaproszenie na przyszłe wakacje w odwiedziny.
W tym samym czasie swoje pierwsze urodzinki obchodził Adaś, synek Ani a wnuczek Krzysztofa.To nowe rodzinne, kolejne pokolenie na tym skrawku naszej małej ojczyzny.To oznaka toczącego się życia.
Budowany nowy dom Ani i Adasia.
Piękna budowla.
Kończcie jej budowę i wprowadzajcie się!
Dla Adasia sto lat!
Niech zawsze będzie taki radosny i uśmiechnięty.
Kwiaty dla wszystkich jubilatów tego pięknego rodzinnego końca lata.Wszystkiego dobrego Sto lat!
Przy okazji odwiedziłem przepiękne okolice Ziemi Chełmińskiej, którą tak pięknie wspominam z mojego dzieciństwa.
To są nie tylko moje wspomnienia ale nasze, moich kuzynów rownież.
To takie połączenie wakacyjnego wypoczynku z odrobiną przesympatycznych wspomnień sprzed ponad pół wieku.
A te krajobrazy, malownicze miejsca to radość dla ducha.Jakże ja lubię ten nastrój melancholii połączonej z nutką wspomnień.
Dobrze jest mieć takie przeżycia
Ten miesiąc to rownież okres jubileuszu mojej kuzynki Izabeli i mojej żony.I znowu okazja do spotkań, życzeń i wspomnień.Moja kuzynka jest drugą po mnie, najstarszą żyjącą postacią rodzinną.Kwiatki i życzenia towarzyszyły tym urodzinom.
Moja żona bardzo lubi kwiaty.Dostała je z życzeniami.Sporo ich było.Dumą jej są jednak przepiękne kwiatowe kompozycje naszego balkonu.Ten balkon jest ozdobą naszego osiedla.
Przepięknie kwitną całe lato, praktycznie do pierwszych przymrozków.
To duża radość mieć taki balkon.
Tak jest co roku.
W tym okresie urodziny ma rownież córka kuzyna, Ania.To nowa pani na rodzinnych włościach. Kończy właśnie budowe swojego nowego domu.Widzieliśmy go, bardzo ładny.Życzymy szybkiego ukończenia budowy i radosnego wprowadzenia się.Mamy zaproszenie na przyszłe wakacje w odwiedziny.
W tym samym czasie swoje pierwsze urodzinki obchodził Adaś, synek Ani a wnuczek Krzysztofa.To nowe rodzinne, kolejne pokolenie na tym skrawku naszej małej ojczyzny.To oznaka toczącego się życia.
Budowany nowy dom Ani i Adasia.
Piękna budowla.
Kończcie jej budowę i wprowadzajcie się!
Dla Adasia sto lat!
Niech zawsze będzie taki radosny i uśmiechnięty.
Kwiaty dla wszystkich jubilatów tego pięknego rodzinnego końca lata.Wszystkiego dobrego Sto lat!
sobota, 23 sierpnia 2014
SKĄD NASZ RÓD.
Są takie miejsca, które stają się bliskie, nawet szczególnie bliskie.
To jest właśnie takie miejsce,dla mnie wyjątkowe.Tam rodziła się historia mojej rodziny.Ona na zawsze odcisnęła wielkie ślady w mojej pamięci.
Zawsze już potem wracałem do wspomnień, do śladów tego co było z tym związane.
Zwykle pole. Tak wygląda dzisiaj.
To wlaśnie tutaj, po parcelacji majątku, trafili :moja Babcia i mój Dziadek
Tutaj zaczynali swoje życie, którego odnogą jestem i ja.
Tutaj, w latach dwudziestych ubieglego wieku,w folwarcznych barakach, które były czasowym miejscem zamieszkania moich dziadków, urodził się mój ojciec.
Rodzinny dom był w budowie.Jego rodzice mozolnie, przy pomocy całej rodziny,wznosili swój rodzinny dom.
I tak na kawałku ziemi, pięknej Ziemi Chelmińskiej, wszystko się zaczynało.i dla mojego ojca i w pewnym sensie i dla mnie.
Po latach zawsze chętnie przebywałem i na tym miejscu i w tym domu.
Domu dzisiaj już nie ma.Ponad 10 lat temu kolejne pokolenie rodziny, postawiło w jego miejscu, nowy.
W pozostałej przybudówce zachowało się orginalne okno i parapet z tamtego " dziadkowego" domu.
Może to właśnie to okno przez ktore moja babcia tak bardzo lubiła wyglądać.
W moich wspomnieniach zapisał się taki obraz.
Takie male ślady historii.
Z tamtych, dawnych lat ocalała również jedna stara sosna,którymi obsadzono nowe zabudowania od strony północnej.Była to ochrona przed wiatrami.
Pamiętam cały szpaler tych sosen. Pozostała jedna.Niemy świadek mijającego czasu.
Patrząc na nią przypominam sobie je wszystkie, piękne, dorodne, mocno szumiące podczas silnych wiatrów.
One były jak swoje.
Tego domu już dzisiaj nie ma.Pozostały tylko
niemi świadkowie mijających lat, tylko fragmenty czegoś, co służyło naszym przodkom.
Na fotografii widać fragmenty wylanego, w latach póżniejszych, ganku po ktorym chodzili prawie wszyscy domownicy .Ci dzisiejsi właściciele tej ziemi, rownież.
Może to wszystko brzydkie i mało interesujące.Dla mnie jednak najpiękniejsze i tak bardzo rodzinne.
Dzisiaj, w miejscu tamtego domu, stoi nowy.Znacznie ładniejszy i wygodniejszy.Są nowi lokatorzy.Mieszkają tam kuzyn z rodziną.Kolejne pokolenie tego samego rodzinnego łańcucha.Tylko wspomnienia są niesamowite.One rysują wszystko, co było, czego już nie zobaczymy,wyjątkowo wyrażnie i wyjątkowo...ciepło.Wszak życie toczy się nadal.
To jest właśnie takie miejsce,dla mnie wyjątkowe.Tam rodziła się historia mojej rodziny.Ona na zawsze odcisnęła wielkie ślady w mojej pamięci.
Zawsze już potem wracałem do wspomnień, do śladów tego co było z tym związane.
Zwykle pole. Tak wygląda dzisiaj.
To wlaśnie tutaj, po parcelacji majątku, trafili :moja Babcia i mój Dziadek
Tutaj zaczynali swoje życie, którego odnogą jestem i ja.
Tutaj, w latach dwudziestych ubieglego wieku,w folwarcznych barakach, które były czasowym miejscem zamieszkania moich dziadków, urodził się mój ojciec.
Rodzinny dom był w budowie.Jego rodzice mozolnie, przy pomocy całej rodziny,wznosili swój rodzinny dom.
I tak na kawałku ziemi, pięknej Ziemi Chelmińskiej, wszystko się zaczynało.i dla mojego ojca i w pewnym sensie i dla mnie.
Po latach zawsze chętnie przebywałem i na tym miejscu i w tym domu.
Domu dzisiaj już nie ma.Ponad 10 lat temu kolejne pokolenie rodziny, postawiło w jego miejscu, nowy.
W pozostałej przybudówce zachowało się orginalne okno i parapet z tamtego " dziadkowego" domu.
Może to właśnie to okno przez ktore moja babcia tak bardzo lubiła wyglądać.
W moich wspomnieniach zapisał się taki obraz.
Takie male ślady historii.
Z tamtych, dawnych lat ocalała również jedna stara sosna,którymi obsadzono nowe zabudowania od strony północnej.Była to ochrona przed wiatrami.
Pamiętam cały szpaler tych sosen. Pozostała jedna.Niemy świadek mijającego czasu.
Patrząc na nią przypominam sobie je wszystkie, piękne, dorodne, mocno szumiące podczas silnych wiatrów.
One były jak swoje.
Tego domu już dzisiaj nie ma.Pozostały tylko
niemi świadkowie mijających lat, tylko fragmenty czegoś, co służyło naszym przodkom.
Na fotografii widać fragmenty wylanego, w latach póżniejszych, ganku po ktorym chodzili prawie wszyscy domownicy .Ci dzisiejsi właściciele tej ziemi, rownież.
Może to wszystko brzydkie i mało interesujące.Dla mnie jednak najpiękniejsze i tak bardzo rodzinne.
Dzisiaj, w miejscu tamtego domu, stoi nowy.Znacznie ładniejszy i wygodniejszy.Są nowi lokatorzy.Mieszkają tam kuzyn z rodziną.Kolejne pokolenie tego samego rodzinnego łańcucha.Tylko wspomnienia są niesamowite.One rysują wszystko, co było, czego już nie zobaczymy,wyjątkowo wyrażnie i wyjątkowo...ciepło.Wszak życie toczy się nadal.
wtorek, 12 sierpnia 2014
ŻNIWNY SIERPIEŃ.
Sierpień,
piękny sierpień.
Czas wakacji,dojrzewających zbóż,
wypoczynku dla jednych i ciężkiej pracy żniwiarza, dla drugich.
Taki to jest ten czas.
Jak Polska długa i szeroka,
wszędzie ten
piękny, żniwny i
jakże polski krajobraz.
Żniwny sierpień.
W moich wakacyjnych wędrówkach
dane mi było odczuć ten ujmujący klimat polskich pól i zapach żniwnych kłosów na naszych polach.
W młodości, w każde wakacje, urzekał mnie ten klimat i może teraz dlatego z takim sentymentem wracam do tych czasów.
Tak smakują wspomnienia żniwnego czasu .Lubię to uczucie.
Zawsze lubiłem spędzać wakacje na wsi u rodziny.
Jechałem " do babci" , jak się wowczas mówiło.
Zawsze wolałem taki wyjazd od wszystkich innych,często bardziej atrakcyjnych.
Może to było takie nasze dawne pokolenie.Teraz pewnie byłoby trudno na taki wyjazd namowić młodych ludzi.
Taki to już czas.
A widok żniwnych pól już nie taki.
Mniej na nich widać żniwujących,
więcej raczej maszyn i kombajnów.
I tylko te wielkie " bence", taki symbol nowoczesnych żniw, stają się takim
znakiem, że żniwa trawają.
Zniwny krajobraz wtopiony w piękno moich rodzinnych ston, jest dla mnie zawsze najpiękniejszym krajobrazem.
I tak pewnie zostanie.
Sierpień to piękny czas żniw, wakacji i wypoczynku.
W tym roku wyjątkowo ciepły i bardzo udany.
Powoli będzie się kończył.
piękny sierpień.
Czas wakacji,dojrzewających zbóż,
wypoczynku dla jednych i ciężkiej pracy żniwiarza, dla drugich.
Taki to jest ten czas.
Jak Polska długa i szeroka,
wszędzie ten
piękny, żniwny i
jakże polski krajobraz.
Żniwny sierpień.
W moich wakacyjnych wędrówkach
dane mi było odczuć ten ujmujący klimat polskich pól i zapach żniwnych kłosów na naszych polach.
W młodości, w każde wakacje, urzekał mnie ten klimat i może teraz dlatego z takim sentymentem wracam do tych czasów.
Tak smakują wspomnienia żniwnego czasu .Lubię to uczucie.
Zawsze lubiłem spędzać wakacje na wsi u rodziny.
Jechałem " do babci" , jak się wowczas mówiło.
Zawsze wolałem taki wyjazd od wszystkich innych,często bardziej atrakcyjnych.
Może to było takie nasze dawne pokolenie.Teraz pewnie byłoby trudno na taki wyjazd namowić młodych ludzi.
Taki to już czas.
A widok żniwnych pól już nie taki.
Mniej na nich widać żniwujących,
więcej raczej maszyn i kombajnów.
I tylko te wielkie " bence", taki symbol nowoczesnych żniw, stają się takim
znakiem, że żniwa trawają.
Zniwny krajobraz wtopiony w piękno moich rodzinnych ston, jest dla mnie zawsze najpiękniejszym krajobrazem.
I tak pewnie zostanie.
Sierpień to piękny czas żniw, wakacji i wypoczynku.
W tym roku wyjątkowo ciepły i bardzo udany.
Powoli będzie się kończył.
środa, 30 lipca 2014
SENTYMENTALNE POWROTY.
Wakacje.
Wypoczynek, wyjazdy, odpoczynek.
Dla mnie powroty do lat sentymentalnych wspomnień i urokliwych przeżyć,
to powroty do wczoraj,
szkoda ,że ...wczoraj.
Ileż uroku i wspomnień można znalezć po latach, tam daleko,porozsiewanych po tych polach, drogach i łąkach.
To tylko ten może wiedzieć,
kto to przeżył.
Dziękuję wszystkim, dzięki którym moglem się przenieść w moich wspomnieniach
do tych czasów,
do tych pól zlocistych,
do zielonej wstęgi Fryby
Wracałem z radością ,że moglem być wśrod Was,
wśród swoich.
W tych miejscach rodziło się moje ja,
moje rodziny pojmowanie i jej docenianie,
to tak jak powroty na ojcowiznę...
sentymentalne powroty.
Dziękuję za nie.
I chociaż dzisiaj już inny stoi dom,
inne jest otoczenie.
Lokatorzy i gospodarze też nieco inni,
ale atmosfera tych stron, tego"maderowego" klimatu, jest taka jak dawniej.
Pozostał w niej ciągle ten sam, niepowtarzalny urok i czar tego miejsca.
To nasze wspólne miejsce.
To nasz wspólny pień genealogicznego drzewa,
NASZEGO DRZEWA.
Dobrze wiem, że jest wiele piękniejszych miejsc,
bardziej popularnych.
Miejsc częściej odwiedzanych.
Tak, są takie miejsca ale one nie mają dla mnie takiego znaczenia, one są po prostu inne... nie nasze, nie nasze rodzinne.
Czyż może być coś piękniejszego nad ten chełmiński skrawek Polski.
Dla mnie-nie.
Czas dojrzałych plonów to piękny czas
Dodaje tylko uroku tej ziemi.
Naszej, rodzinnej ziemi.
Nie ma takiego inne miejsca, które tak bardzo może przywiązać człowieka do siebie.
To wyjątkowe miejsce i takie na zawsze pozostanie w mojej pamięci i w moich uczuciach
Tylko tutaj czuje się tętno rodzinnego życia, atmosferę wspólnych korzeni.
I ta droga, którą pokolenia naszej rodziny przemierzały codziennie do swego domu jest ciągle taka sama,od dziesięcioleci.
Zawsze dla nas byla drogą do domu, do rodziny.
Tę drogę przemierzał nasz dziadek, babcia, ciocie ,wujkowie, nasi rodzice, kuzyni.Całe pokolenia rodziny.
Na tej drodze Adaś stawia obecnie swoje pierwsze kroki...i zawsze
ku domowi, ku rodzinie.
Dziękuję, że dane mi było przeżyć piękne chwile w tym właśnie miejscu.
Dziękuję za wspanialy klimat rodzinnych spotkan po latach
Dumny jestem , że jestem jednym z Was, że jestem członkiem naszej wspanialej rodziny
A miejsce to pozostanie na zawsze moją i naszą MAŁĄ OJCZYZNĄ.
Wypoczynek, wyjazdy, odpoczynek.
Dla mnie powroty do lat sentymentalnych wspomnień i urokliwych przeżyć,
to powroty do wczoraj,
szkoda ,że ...wczoraj.
Ileż uroku i wspomnień można znalezć po latach, tam daleko,porozsiewanych po tych polach, drogach i łąkach.
To tylko ten może wiedzieć,
kto to przeżył.
Dziękuję wszystkim, dzięki którym moglem się przenieść w moich wspomnieniach
do tych czasów,
do tych pól zlocistych,
do zielonej wstęgi Fryby
Wracałem z radością ,że moglem być wśrod Was,
wśród swoich.
W tych miejscach rodziło się moje ja,
moje rodziny pojmowanie i jej docenianie,
to tak jak powroty na ojcowiznę...
sentymentalne powroty.
Dziękuję za nie.
I chociaż dzisiaj już inny stoi dom,
inne jest otoczenie.
Lokatorzy i gospodarze też nieco inni,
ale atmosfera tych stron, tego"maderowego" klimatu, jest taka jak dawniej.
Pozostał w niej ciągle ten sam, niepowtarzalny urok i czar tego miejsca.
To nasze wspólne miejsce.
To nasz wspólny pień genealogicznego drzewa,
NASZEGO DRZEWA.
Dobrze wiem, że jest wiele piękniejszych miejsc,
bardziej popularnych.
Miejsc częściej odwiedzanych.
Tak, są takie miejsca ale one nie mają dla mnie takiego znaczenia, one są po prostu inne... nie nasze, nie nasze rodzinne.
Czyż może być coś piękniejszego nad ten chełmiński skrawek Polski.
Dla mnie-nie.
Czas dojrzałych plonów to piękny czas
Dodaje tylko uroku tej ziemi.
Naszej, rodzinnej ziemi.
Nie ma takiego inne miejsca, które tak bardzo może przywiązać człowieka do siebie.
To wyjątkowe miejsce i takie na zawsze pozostanie w mojej pamięci i w moich uczuciach
Tylko tutaj czuje się tętno rodzinnego życia, atmosferę wspólnych korzeni.
I ta droga, którą pokolenia naszej rodziny przemierzały codziennie do swego domu jest ciągle taka sama,od dziesięcioleci.
Zawsze dla nas byla drogą do domu, do rodziny.
Tę drogę przemierzał nasz dziadek, babcia, ciocie ,wujkowie, nasi rodzice, kuzyni.Całe pokolenia rodziny.
Na tej drodze Adaś stawia obecnie swoje pierwsze kroki...i zawsze
ku domowi, ku rodzinie.
Dziękuję, że dane mi było przeżyć piękne chwile w tym właśnie miejscu.
Dziękuję za wspanialy klimat rodzinnych spotkan po latach
Dumny jestem , że jestem jednym z Was, że jestem członkiem naszej wspanialej rodziny
A miejsce to pozostanie na zawsze moją i naszą MAŁĄ OJCZYZNĄ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















